

Gdy ogląda się reklamę na bilbordach czy w telewizji „ 2 razy szybszy internet w UPC – 25 Mb/s za 35 zł ” to wiele osób myśli sobie – dobra oferta !
Większość osób zakłada, że otrzyma transfer 25 Mb/s (szybki internet) lub zbliżony do tej wartości. Nietety UPC i inni dostawcy internetu traktują ten transfer jako maksymalny w ramach oferty. Zwykle pada wiele słów obiecujących, że zostanie wszystko zrobione aby go uzyskać ale nie ma to odzwierciedlenia w zapisie na umowie. Chyba, że się coś ostatnio zmieniło. Co gorsze UPC i inni dostawcy internetu nie określają dolnej granicy transferu. W skrajnych sytuacjach można np. otrzymać 2,5 Mb/s zamiast 25 Mb/s ( 10 x mniej) i będzie to raczej zgodne z umową. Nie określają również dla jakich warunków może zostać osiągnięty maksymalny transfer.
Podobno takie praktyki są zgodne z aktualnym stanem prawnym a więc można obiecywać ludzom "gruszki na wierzbie" - tak jak w polityce (patrz - ostatnia kampania wyborcza). Z drugiej strony - czy takie reklamy są OK względem klientów?
Wyobraźmy sobie sytuację gdyby inne branże poszły śladem dostawców internetu i zamiast 1 kg cukru wręczano nam w sklepie 10dkg, 20 dkg albo 60 dkg trzymając się zasady, że 1 kg jest wartością maksymalną, którą można spotkać w tym produkcie.
W przypadku np. produktów spożywczych sprawdzana jest zgodność wagi deklarowanej z wagą rzeczywistą. Może w przypadku transferów internetowych też warto ustalić pewne normy.